Zniewolony nie pęka od razu. Często długo udaje, że wszystko jest w porządku.

Ks. Tomasz Zaleśny, wikariusz Parafii św. Wojciecha i św. Katarzyny w Jaworznie, rozpoczyna w naszej diecezji posługę modlitwy o uwolnienie. W rozmowie z Dominiką Bem mówi wprost: to nie jest spektakl ani szybkie rozwiązanie, ale droga, na której człowiek musi najpierw zobaczyć prawdę o sobie, żeby w ogóle zacząć żyć w wolności. 

Dla wielu osób modlitwa o uwolnienie może brzmieć bardzo prosto: przychodzi człowiek, ksiądz się modli i wszystko. Po co więc metoda pięciu kluczy?  

Bo człowiek nie jest prosty. I jego historia też nie jest prosta. Ta modlitwa jest przede wszystkim dla osób, które zmagają się z powtarzającymi się grzechami, które czują, że w jakiejś dziedzinie życia duchowego wciąż wracają w to samo miejsce i nie potrafią się z tego wydostać. Jest dla tych, którzy proszą o uwolnienie od rozmaitych uzależnień, ale nie tylko. To jest również modlitwa dla osób zranionych, które doświadczyły w przeszłości krzywd, które nie pozwalają im żyć pełnią życia. Ktoś nosi w sobie urazę, żal, pragnienie zemsty, nie potrafi przebaczyć. Ktoś ciągle rozpamiętuje to, co go zraniło. Są też osoby, które przez całe życie niosą w sobie kłamliwe przekonania o sobie typu: do niczego się nie nadajesz, nigdy nie pójdę do nieba, i zaczęli według tego żyć. Takie kłamstwo potrafi człowieka związać bardzo mocno, odebrać mu wolność dziecka Bożego. Modlitwa o uwolnienie jest także dla osób, które miały kontakt z bałwochwalstwem, okultyzmem, wróżbiarstwem, magią. W życiu duchowym takie doświadczenia mogą zostawić otwarte drzwi dla działania złego ducha. Zły potrafi wykorzystać te obszary, żeby człowieka trzymać w zniewoleniu, lęku, uzależnieniu, albo kłamstwie o sobie. 

Jaka jest różnica między zniewoleniem, a opętaniem? Z opętaniem idzie się do egzorcysty, a ze zniewoleniem można przyjść na modlitwę o uwolnienie? 

Tak. Warto od razu zaznaczyć, że modlitwę o uwolnienie może prowadzić także osoba świecka. To nie jest posługa zarezerwowana wyłącznie dla księży. Sam widziałem świeckich, którzy pięknie prowadzili tę modlitwę. Modlitwa o uwolnienie nie jest modlitwą konfrontacyjną ze złym duchem, ale prośbą o uwolnienie od jego wpływu.

Czy przy modlitwie o uwolnienie również bierze się pod uwagę psychologię, psychiatrię, leczenie? 

Tak. Kiedy ktoś zgłasza się na modlitwę o uwolnienie, trzeba najpierw rozeznać, czy ta osoba korzysta z pomocy psychologa, albo psychiatry. Jeśli aktualnie jest pod opieką lekarza, musi uzyskać jego zgodę na taką modlitwę, ponieważ to specjalista wie najlepiej, czy jego podopieczny jest w stanie wejść w dogłębną autorefleksję bez emocjonalnego rozchwiania.

Podczas takiej modlitwy człowiek mówi o rzeczach bardzo intymnych: grzechach, zranieniach, nałogach. Spowiedź kojarzy się z tajemnicą sakramentalną. Jak tutaj wygląda kwestia dyskrecji? 

Pierwszą rzeczą, którą słyszy osoba przychodząca na modlitwę, jest zapewnienie o pełnej dyskrecji. To bardzo ważne, bo podczas tej modlitwy poruszane są sprawy głębokie, bolesne, często związane z grzechem, zniewoleniem, nałogami. Wszystko, co zostaje wypowiedziane, pozostaje w tej przestrzeni. Notatki, które powstają podczas modlitwy, są niszczone przy osobie, która tę modlitwę odbywa. Informacje przesłane wcześniej, na przykład mailowo, są używane wyłącznie na potrzeby tej modlitwy, a następnie usuwane. Nie tworzy się żadnego archiwum takich historii.

Kiedy nie można przyjść? Pytam też dlatego, że my, katolicy, czasem sami potrafimy potraktować modlitwę jak magię: pójdę, ktoś się nade mną pomodli i moje życie natychmiast stanie się inne. 

To bardzo ważne pytanie, bo modlitwa o uwolnienie nie jest magią. Jej oczekiwanym owocem jest wolność, ale ta modlitwa zakłada też dogłębne spojrzenie na swoje życie i wzięcie odpowiedzialności za siebie. Można powiedzieć, że ta modlitwa rozświetla pewne obszary życia. Pokazuje miejsca, przez które człowiek został zniewolony. Pomaga zamknąć drzwi, które zostały otwarte. Kiedy człowiek już to widzi, musi podjąć odpowiedzialność. Jeżeli ktoś zostaje uwolniony od jakiegoś nałogu, a potem świadomie wraca do tego, co było jego zniewoleniem, to marnuje dar wolności. Za tą modlitwą idzie potężna łaska Boża, ale to nie znaczy, że Pan Bóg robi wszystko za nas i prowadzi nas za rękę bez naszego udziału. On rozświetla to, co było mroczne, ukryte, chore. Pokazuje punkty wejścia złego ducha. To trochę tak, jakby człowiek odkrył, że jest w zamku, którego ma strzec. Modlitwa o uwolnienie jest takim przeglądem tego zamku. Pokazuje słabe punkty, gdzie odpowiedzialnością człowieka jest ich pilnować. 

Skoro mówimy o tych słabych punktach, o furtkach, przez które zło może wejść, to gdzie one dziś najczęściej są?

Przy pierwszym kluczu, kiedy analizujemy historię życia danej osoby, rozpoznajemy się punkty wejścia. Pytam o różne obszary, przez które zły duch mógł wejść w życie człowieka.  Są rzeczy oczywiste: niewyznany grzech, lub taki który ciągle się powtarza, trudne doświadczenie, bezsilność, która pchnęła człowieka w rozwiązania, które miały pomóc, a stały się zniewoleniem. Jednak są też rzeczy mniej oczywiste, często wyśmiewane, albo bagatelizowane przez dzisiejszy świat: wróżbiarstwo, magia, horoskopy, przekleństwa, także rzucane na samego siebie; ćwiczenia oddechowe oparte na duchowości wschodniej, przekazywanie, lub przyjmowanie energii, określone rodzaje słuchanej muzyki, czy czytanej literatury, kamienie, talizmany, wszystko, co ma rzekomo przynieść szczęście, albo ochronę. Dla wielu to zabawa. A duchowo mogą to być realne punkty wejścia. 

Przejdźmy przez pięć kluczy bardzo konkretnie. Co dzieje się po kolei? 

Pierwszy klucz obejmuje więc wyznanie wiary i rozeznanie historii życia, punktów wejścia: grzechu, nałogów, kontaktu z okultyzmem, niewłaściwych relacji i innych spraw, które mogły człowieka związać. 

Co dzieje się dalej? 

Drugi klucz to przebaczenie. Na podstawie tego pierwszego etapu wymienia się osoby, którym trzeba przebaczyć. Te, które zraniły, skrzywdziły, zostawiły ślad. Przebaczenie jest warunkiem uwolnienia. 

Trzeci klucz? 

Trzeci klucz to wyrzekanie się. Na podstawie wcześniejszej rozmowy wymienia się wszelkie formy uzależnienia, związania, wszystkie duchy, których trzeba się wyrzec. Może to być duch lęku, pychy, braku ufności, nieprzebaczenia, urazy, zawiści, buntu. Tych obszarów może być wiele i one wychodzą w trakcie modlitwy. Ale człowiek wyrzeka się nie tylko tych wpływów złego ducha. Wyrzeka się także kłamstw, które przyjął o sobie, na przykład: nie ma dla mnie ratunku, moje życie jest przeklęte, wszystko musze zrobić sam, Bóg chce mnie ukarać. To są fałszywe przekonania, które mogły wejść przez czyjeś słowa, doświadczenia albo przez to, co człowiek sam sobie powtarzał. 

Czwarty klucz to już sama modlitwa prowadzącego? 

Tak. To krótka modlitwa prowadzącego, wypowiadana w imię Jezusa Chrystusa, który łamie moc wszelkich przekleństw, wpływu złego ducha, kłamstw, grzesznych, albo uzależniających relacji, których dana osoba się już wyrzekła, i rozkazuje im by odeszły na zawsze. Prowadzący wypowiada tę modlitwę w autorytecie Pana Jezusa i na podstawie własnego chrztu. To jest nakaz w imię Pana Jezusa, żeby odeszło to, czego człowiek sam wcześniej już się wyrzekł. 

To jest moment uwolnienia? 

Tak, że to jest właśnie ten moment, w którym przychodzi uwolnienie. A po nim następuje piąty klucz: błogosławieństwo Ojca. 

Dlaczego ten piąty klucz jest tak ważny? 

Bo nie wystarczy wyrzucić z życia tego, co złe. Trzeba to miejsce wypełnić Bożą łaską i obecnością. W Ewangelii Pan Jezus mówi o duchu nieczystym, który opuszczając człowieka, błąka się po miejscach pustynnych, a potem wraca i widzi miejsce wymiecione, uporządkowane, ale puste. Przyprowadza ze sobą innych, jeszcze gorszych. Dlatego po wyrzeczeniu, po złamaniu mocy tego, co człowieka zniewalało, modlimy się o Boże błogosławieństwo, o wylanie łaski, aby to miejsce zostało wypełnione Bożym błogosławieństwem. Ja to rozumiem trochę jak opatrunek na ranę. Modlitwa o uwolnienie przecina coś chorego, oczyszcza to, a potem trzeba założyć opatrunek. Tym opatrunkiem jest Boże błogosławieństwo. To jest modlitwa charyzmatyczna. Prowadzący i wstawiennik modlą się nad osobą. Może przyjść obraz, słowo, natchnienie, myśl, aby przekazać tej osobie jako drogowskaz na dalszą drogę. 

Co dzieje się po zakończeniu modlitwy? 

Po piątym kluczu niszczone są wszystkie notatki ze spotkania. Osobie przekazuje się także wskazówki, co robić dalej. Nie zostawia się jej z komunikatem: „już wszystko, proszę iść”. Trzeba powiedzieć, jak tę wolność utrzymać, jak wziąć odpowiedzialność za swoje życie, co robić, żeby dar wolności nie został zmarnowany. Bo można go zmarnować. 

 

Jeśli czujesz, że potrzebujesz takiej modlitwy, możesz zgłosić się, pisząc na adres:

 Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.